O tym jak myślałam, że sobie poradzę. Baby Blues i moja historia.

O tym jak myślałam, że sobie poradzę. Baby Blues i moja historia.

Gdy 2 lata temu tuliłam do piersi swojego pierworodnego, czułam się najszczęśliwszą kobietą we wszechświecie. Cały świat trzymałam w rękach. Pamiętam te malutkie oczka, które patrzyły na mnie, takie niewinne i bezradne. Wiedziałam, że chce go wychować najlepiej jak umiem, pokochać całym sercem, otoczyć opieką. W szpitalu, czas zleciał bardzo szybko. Wyszliśmy po 3 dobach. Po powrocie do domu, pierwszy raz poczułam strach. Pamiętam jak zaraz po porodzie, gdy powiadomiłam moją siostrę o przyjściu na świat jej siostrzeńca, dostałam od niej sms’a – „Jestem z Ciebie bardzo dumna. Teraz już zawsze będziesz mamą, choćby nie wiem co się stało. I już zawsze będziesz się bać. Kocham Was”. Pomyślałam wtedy, że póki co, nie mam się czego bać. Maluch ładnie chwycił pierś, wszystko było w jak najlepszym porządku.

Po powrocie do domu, dopiero poczułam ten „strach”. Przez pierwsze dwa tygodnie prawie cały czas płakałam. Tuliłam do siebie pączka i płakałam. Bałam się że zachoruje, choć był całkowicie zdrowy. Bałam się, że zrobię mu niechcący krzywdę. Już wtedy, zaczęłam bać się o jego przyszłość. Rozczulała mnie i za razem przerażała, jego bezradność. Myślałam, że nie dam rady. Chciałam być najlepszą matką na świecie, ale miałam wrażenie że nie potrafię. Przytulałam tą kruszynkę do piersi, i płakałam cichutko.

Dopiero po paru dniach, gdy ryczałam w słuchawkę mojej siostrze, napomknęła ona, że to może baby blues? Początkowo, odezwał się mój system obronny. Nie, nie! Absolutnie! Ja i baby blues ? Ta twarda baba? Zaczęłam interesować się tematem i..

CZYM JEST BABY BLUES?        

To czasowe obniżenie nastroju, które powstaje w wyniku, zaburzeń hormonalnych naszego organizmu. Ciało po porodzie, próbuje „przyzwyczaić” się, do nowej sytuacji. Potocznie nazywany „smutkiem trzecia dnia”.
Baby blues, zaczyna się najczęściej w trzeciej dobie po porodzie. Taki stan zazwyczaj trwa kilka dni, ale może trwać aż do 6 tygodni po porodzie.
Stan ten dotyczy od 50% do aż 80% kobiet w połogu.

Co się dzieje z organizmem kobiety ? Podczas ciąży, poziom estrogenu i progesteronu, podwyższa się nawet 10cio krotnie. Natomiast po porodzie, gwałtownie spada w dół.

Baby blues, to obniżony nastrój, niechęć do dziecka, zmęczenie, znużenie, senność, pobudzenie, lęki. Częsty płacz, który jest ciężko wytłumaczyć. Kłopoty ze snem, wzmożona czujność. Roztargnienie, irytacja, rozdrażnienie, nadwrażliwość emocjonalna. Stan ten mija zazwyczaj samoistnie i nie wymaga leczenia. Natomiast, zdarza się że przeobraża się on w depresję. Niestety bardzo często używa się tych pojęć zamiennie, natomiast depresja to zupełnie co innego.

Jak pomóc kobiecie, w tym ciężkim okresie ?
Na pewno należy pozwolić się wypłakać. Jeśli młoda mama, ma potrzebę przytulenia się i po prostu popłakania, należy jej to umożliwić. Mówienie „weź się w garść, jestem matką”, na niewiele się zda. Kobieta, w tym czasie jest bardzo wrażliwa, na wszystko co się do niej mówi. Dlatego potrzebne jest ogromne wsparcie.

Równie ważne, jest umożliwienie „wygadania się”, młodej mamie. Należy wysłuchać wszelkich trosk, niepokoju, wszelkich wątpliwości. Należy kobiecie zapewnić maximum odpoczynku. Organizm po całym okresie ciąży, oraz porodzie jest tak wyczerpany, że nie ma siły walczyć ze złym stanem psychicznym. Odpoczynek poprawi samopoczucie.

DEPRESJA POPORODOWA – to bardzo poważna depresja. Utrzymuje się znacznie dłużej, niż baby blues. Najczęściej wymaga leczenia farmakologicznego. Nie należy się przed nim wzbraniać, ponieważ poprawia komfort życia matki, jak i całej jej rodziny. Depresja może doprowadzić, do poważnego uszczerbku na zdrowiu!
Ten poważny stan dotyka około 15% kobiet, po porodzie. Depresja poporodowa może zacząć się w pierwszym miesiącu po narodzinach maleństwa, ale także nawet kilka miesięcy po nim. Najbardziej narażone na nią, są osoby które wcześniej, cierpiały na zaburzenia emocjonalne.

Co wpływa na depresję poporodową:
– fakt „utraty” wolności. Kobiety, które były bardzo aktywne zawodowo, mogą mieć problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości.
– zmiana sytuacji materialnej, na gorszą. Zdarza się, że kobieta traci pracę, i nie umie poradzić sobie z utratą płynności finansowej.
– brak pomocy, w fizycznej opiece nad niemowlakiem.
– kłótnie, rozstania z partnerem.
– przemęczenie, całodobową opieką nad niemowlakiem.

Najczęstsze objawy depresji poporodowej:
– zaburzenia snu
– duża płaczliwość
– agresja, rozdrażnienie, gniew
– uczucie nieustającego smutku
– nadopiekuńczość w stosunku do dziecka. Często osoby dotknięte depresją poporodową, nie pozwalają nikomu dotykać dziecka.
– brak zainteresowania maluszkiem, całkowita obojętność na potrzeby dziecka.
– alienacja, unikanie jakichkolwiek kontaktów.

Nie należy bać się stwierdzenia DEPRESJA, niezależnie jaka ona jest. Należy udać się do specjalisty, jeśli zauważymy u siebie wyżej wspomniane symptomy. Stan ten, nieleczony, może być zagrożeniem dla nas samych ale również dla dziecka. To poważna choroba, którą należy leczyć!

Mój baby blues:

Po powrocie do domu, z maleńkim Igorkiem, zaczęłam czuć się coraz bardziej przygnębiona i znużona. Nie objawiła się, w moim przypadku niechęć do dziecka, wręcz przeciwnie, chciałam robić wszystko przy nim sama. Natomiast, ogólnie byłam w fatalnej formie. Na co dzień, zawsze tryskałam energią, uśmiechem, pozytywnym nastawieniem do życia. W 3 dobie połogu, coś się ze mną stało…

Płakałam prawie cały czas. Trzymałam w ramionach, maleńkie zawiniątko i wylewałam morze łez. Tysiące myśli, przewalało mi się przez głowę. Zastanawiałam się, czy będę dobrą matką. Czy zasłużyłam na taki cud. Bałam się, że nie będę potrafiła, być idealną matką (cokolwiek miało to wtedy oznaczać). Rozczulała mnie okrutnie, jego bezbronność i bezsilność. Był taki maleńki, kruchy. Patrzył swoimi dużymi oczkami, w moje oczy. Chciałam mu wykrzyczeć, że strasznie go kocham. Momentami, aż mnie mdliło ze strachu o jego życie, zdrowie – choć był w doskonałej formie. Ciągle przechodziła mi przez głowę myśl, że nie podołam, że zawiodę go jako matka.

W tamtym czasie potrafiłam rozpłakać się w jednej sekundzie, szlochając i nie potrafiąc wytłumacztć dlaczego. Twarz miałam popuchniętą a oczy podkrążone. Wyglądałam jak siedem nieszczęść. Czułam się jeszcze gorzej, niż wyglądałam. W nocy budziłam się, mimo że Igoś słodko spał. Cichutko płakałam, patrząc na jego spokojny sen.

Zrobiłam się rozdrażniona i nerwowa. Mąż natomiast był bardzo cierpliwy i dzielnie znosił moje wahania nastroju. Denerwowało mnie, że to czy tamto nie leży tak gdzie, leżeć powinno. Wkurzał mnie ogólnie panujący chaos. Byłam totalnie rozwalona emocjonalnie.

Na całe szczęście, Tomasz wziął wtedy dwa tygodnie wolnego, i po prostu był. Przytulał, gdy widział że tego potrzebuję. Słuchał, gdy milionowy raz, mówiłam mu o swoich obawach. Bardzo mi pomogła jego obecność.
Ogromnym wsparciem była także moja siostra. Gdy już nie chciałam truć Tomkowi, dzwoniłam do niej. Szlochałam do słuchawki, bredząc trzy po trzy… a ona, po prostu słuchała. Pozwoliła mi się wyryczeć. Nie mówiła „nie płacz już”, „no coś ty..”, „weź się w garść”. Wiedziała, że to nie pomoże, bo sama to przeżyła. Stan ten trwał około 2 tygodni. Najgorszy był czas od 2 do 7 doby po porodzie.

Początkowo, wzbraniałam się przed, nazwaniem tego co się ze mną działo. Bardzo bałam się, że to depresja. Wiedziałam, że wtedy będą potrzebne leki, które mogą wykluczyć karmienie piersią, a na tym mi bardzo zależało. Depresję, jako taką, kiedyś przeszłam – jakiś czas przed pierwszą ciążą. Wiedziałam z czym to się je. Na szczęście mój baby blues, szybko minął. Humor, znacznie się poprawił, lecz zaczęły się nie przespane noce – czyli kolki – ale to już inna historia J.

Z własnego doświadczenia wiem, że my, które już jesteśmy mamami, powinnyśmy pomóc przebrnąć przez ten trudny czas, bliskim nam młodym mamom. Powinnyśmy, tłumaczyć im, że każda z nas musi się nauczyć, bycia mamą. Dziecko musi nauczyć się nas, a my dziecka. Do tego wszystkiego potrzeba czasu i cierpliwości. Każda MATKA jest najlepszą i najbardziej idealną matką dla własnego dziecka!

Kochana! Nie zapominaj w tym całym szaleństwie o sobie! Śpij, gdy śpi dziecko. Nie czuj się gorszą matką, oddając malucha na kilka godzin pod opiekę babci lub cioci. Jesteś tylko człowiekiem i aż mamą! Potrzebujesz odpoczynku i relaksu!

SZCZĘŚLIWA MAMA TO SZCZĘŚLIWE DZIECKO!



5 thoughts on “O tym jak myślałam, że sobie poradzę. Baby Blues i moja historia.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *