Matka matce wilkiem. Czyli o ciociach „dobra rada”.

Matka matce wilkiem. Czyli o ciociach „dobra rada”.

 

W tym samym momencie, w którym urodziłaś dziecko, pojawiły się także ciocie dobra rada. Nie.. one się ujawniły, od razu gdy zobaczyłaś na teście ciążowym, dwie czerwone kreski. Najczęściej te wątpliwej jakości rady, słyszymy od kobiet, które dzieci nie mają, lub od tych, które dzieci mają ale w pakiecie też dostały, bukiet kompleksów.

Tak jest ten nasz świat skonstruowany, że czego byś nie zrobiła, zawsze znajdzie się ktoś, kto to skrytykuje.

DOBRE RADY:

Gdy zajdziesz w ciążę słyszysz : „ ooo moja droga, wpadeczka? Teraz to już koniec! Nie będzie fitnessów, pilatesów, kosmetyczek, koleżanek. O karierze też zapomnij. Przytyjesz, rozstępy Ci się porobią. Poród ? Poród to pikuś. Kochana, ciężka tyrka to Cie dopiero czeka. Pieluchy, nieprzespane noce, gile, bunty, ząbkowania. Bidulka..”

Nie zachodzisz w ciąże – „Karierowiczka. Będziesz płakać, zobaczysz. Zostaniesz sama na starość. Co, pewnie Ci szkoda poświęcić karierę. Egoistka. Co z Ciebie za kobieta!”

Gdy już zobaczysz dwie kreski na teście i obwieścisz tę nowinę światu, usłyszysz: -„ Wiecznie jesz, będziesz gruba. Mało jesz, nie dostarczasz dziecku odpowiedniej ilości substancji odżywczych. Pijesz gazowane, dziecko będzie miało kolki. Nie pijesz gazowanego, matka wariatka, eko sreko i w ogóle. Łykasz witaminy, po co, przecież to chemia. Nie łykasz witamin, jesteś nieodpowiedzialna, dziecko będzie chore. Pracujesz, źle bo powinnaś dbać o siebie. Nie pracujesz, jesteś leniem i wykorzystujesz kasę państwa. Tak naprawdę, zawsze robisz źle. Inne matki w ciąży zawsze miały gorzej. Zawsze są bardziej zmęczone, bardziej ich boli, bardziej mdli, bardziej męczy zgaga. Jeśli miałaś lepiej, to się nie ciesz, bo zaraz poród.

Rodziłaś cesarski cięciem. „Tak naprawdę NIE RODZIŁAŚ. Z Ciebie wydobyto dziecko. Co to za poród. Nie doświadczyłaś bólu, cierpienia i wielkiego spełnienia. Co z Ciebie za MATKA!”

Rodziłaś naturalnie. „Twoje podwozie nie nadaje się do niczego. Jesteś rozciągnięta, pozszywana. Tyle musiałaś przejść! Pewnie Cie Twój facet niedługo zostawi.”

Karmisz piersią. „Biedna, niewolnica, męczennica. Cycki będziesz miała do kolan. Facet Cie zostawi bo nie będzie mógł patrzeć na Twój biust. Negliżujesz się publicznie! Wstydź się Matko Ty! Nigdzie nie wyjdziesz, życia nie masz!”

Nie karmisz piersią. „Co z Ciebie za matka! Leniwa egoistka! Jak możesz nie dawać dziecku tego co dla niego najlepsze! Myślisz tylko o sobie!”

JESTEŚ MATKĄ!

Kolejną bardzo ciekawą rzeczą jaką zauważyłam będąc mamą przez 2 lata, że wszystko jest zawsze winą matki. Jak nasze dzieci coś fajnego ogarną, to jest to ich zasługa. Jak dzieci coś zepsują, czegoś nie umieją, mają jakieś problemy, to to jest zawsze wina MATKI!
Dziecko innej matki, w tym wieku już siedziało, turlało się, chodziło, biegało, mówiło. Coś z Twoim jest nie tak. To na pewno wzmożone napięcie, autyzm, adhd i inne takie – przecież każda matka ma tytuł Doktora, nie ?

Przytulasz dziecko, krzywdzisz je! Będzie życiowym niedołęgą! Pewnie wyrośnie na geja! Nie przytulasz, wprowadzasz dziecko w kompleksy! Pewnie mu brak miłości, biedny.
Wycierasz ręce po wyjściu z piaskownicy –„ źle robisz, daj mu się zahartować! Będzie chorował, bo nie pozwalasz mu się brudzić!” Pozwalasz jeść piach i tarzać się w błocie –„ jak możesz! Umrze na tężca lub inne ustrojstwo!”

Dajesz dziecku słodycze – próchnica, cukry to ZŁO! Będzie grube i chore! Nie dajesz słodyczy – co z Ciebie za matka. Sama żresz a dziecku nie dasz! Żałujesz mu!
Pozwalasz oglądać bajki – jak możesz! Potem będzie życiowym ignorantem. Nie będzie umiał zachować się w towarzystwie. Psujesz jego mózg i oczy! Nie pozwalasz na bajki – matka wariatka. Biedne dzieci, pewnie muszą się tylko uczyć i chodzą na baczność.

Dziecko innej matki przesypia noce, samo je, samo się załatwia, samo ubiera i w ogóle ma 6 miesięcy i jest mega samodzielne. Twoje ryczy, śpi w pampersie trzeci rok, je tylko bułke z dżemem, wpada w histerie, robi awantury, rzuca zabawkami. Co z Ciebie za matka! Nie powinnaś nią być! Nie umiesz wychować własnego dziecka!

Zawsze jest wszystko źle! Wozisz dziecko nie w takim wózku, nie w takim foteliku, źle trzymasz, źle nosisz, źle karmisz, źle wychowujesz! W ogóle nie powinnaś być matką!

To wszystko działa też w drugą stronę. Inne matki zawsze mają gorzej! Je życie doświadczyło zawsze bardziej. Co Ty wiesz o życiu! Co Ty wiesz o kolkach! Co Ty wiesz o ząbkowaniu. U niej to dopiero było…

Takie zachowania innych kobiet, które są w takim samym położeniu, nie mieści mi się w głowie.
Owszem, czasami chcemy coś komuś zasugerować, w dobrej wierze. Natomiast mam wrażenie, że większość matek chciałoby, wychowywać nie tylko wszystkie dzieci w koło, ale także ich matki.

Ja także często mam swoje zdanie na jakiś temat. Często jest to pogląd, mocno różniący się od poglądu innej mamy. Jeśli owa kobieta, zapyta się mnie o mój punkt widzenia – wyrażę go. Zrobię to w sposób subtelny, jako „tylko i wyłącznie moje zdanie”. Każda z nas może mieć inne. Każda z nas jest najlepszą matką dla swojego dziecka.

MATKI POLKI INTERNETOWE.

Łatwo to zauważyć na forach internetowych, czy grupach facebook’owych. Czasami, nawet nie chce mi się czytać, niektórych dyskusji. Np. dziewczyna wstawia zdjęcie rodzinne, na którym jest ona, mąż i dwójka ich dzieci. Wszyscy siedzą na podłodze i budują z klocków. Na zdjęciu mama i tata, mają wzrok skierowany na jedno z dzieci i wszyscy się śmieją. Poleciała na nią fala hejtu. Dlaczego ? Bo inne matki wywnioskowały z zdjęcia, że rodzice faworyzują tylko jedno z dzieci. Zaniedbują to drugie. Przewidziano im nawet przyszłość. Dziecko, które na zdjęciu, jest pozbawione uwagi rodziców, będzie miało w życiu kompleksy, będzie niedowartościowane, znienawidzi siostrę i będzie życiowym niedojdą.

Takich sytuacji są miliony! Dlaczego nie umiemy cieszyć się czyimś szczęściem ? Nie umiemy podzielać entuzjazmu ? Dlaczego matka, matce w dzisiejszych czasach, potrafi tak perfidnie podcinać skrzydła. Przecież to my kobiety, powinnyśmy wspierać się wzajemnie.

MATKA, MATCE.

Ile razy spotkałaś się z tym, pełnym pogardy spojrzeniem innej matki? Ja przynajmniej kilkanaście razy. Gdy starszak świetnie bawi się w piaskownicy, a młodsze śpi w wózku, ja patrzę w telefon, zerkając ciągle na starszaka. Krytyka bijąca z oczu, innej matki, mówi „co z Ciebie za matka, dziecko samo sobie, a ty z nosem w telefonie”. Ta kobieta niestety nie wie, że mam nienormowany czas pracy i gdy moje dziecko świetnie się bawi, a drugie śpi, ja w tym czasie piszę e-maile, by później mieć dla nich czas, gdy będą go potrzebować.
Kolejne krytyczne spojrzenia padają, gdy Twój dwulatek rzuca się na trawę na placu zabaw i krzyczy w niebogłosy, a Ty stoisz obok i nie robisz nic. Co powinnaś ? „Doprowadzić go do porządku! Dać klapsa! Nakrzyczeć! Zrobić coś! Dziecko Tobą rządzi, a Ty je rozpieszczasz”. Tylko często ta kobieta „jeszcze” nie wie, co to jest bunt dwulatka. Nie wie, że w chwilach napadu złości należy, najpierw poczekać na uspokojenie się, a dopiero po chwili zaproponować rozmowę, przytulenie i jakąkolwiek negocjacje.

I PO CO TO WSZYSTKO?

Zastanawiam się czemu służy ta cała krytyka. My rodzice, wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Każde z naszych dzieci jest inne, inaczej się rozwijają, w innych porach osiągają różne umiejętności, przechodzą różne fazy rozwoju. Wychowywanie dzieci jest bardzo wymagające i stresujące. Po co dodatkowo, dokładać sobie nieprzyjemności ? Czy nie żyło by się łatwiej, gdyby mamy nawzajem naprawdę sobie pomagały, a nie szkodziły ?

Nie masz dziecka – jesteś beznadziejna! Będziesz mieć dziecko – masz przerąbane! Masz dziecko – i tak to zepsujesz! Matka, matce Wilkiem. Nic tylko sobie w łeb strzelić.

Na koniec DOBRA RADA:

TRAKTUJMY LUDZI TAK, JAKBYŚMY SAMI CHCIELI BYĆ TRAKTOWANI. SZANUJMY INNYCH TAK, JAK SAMI BYŚMY CHCIELI BYĆ SZANOWANI.

PAMIĘTAJ! JESTEŚ IDEALNĄ MATKĄ DLA SWOJEGO DZIECKA! NIE WAŻNE CZY RODZIŁAŚ NATURALNIE CZY CESARSKIM CIĘCIEM. NIEWAŻNE CZY KARMISZ PIERSIĄ CZY MLEKIEM MODYFIKOWANYM. NIEWAŻNE CZY POSYŁASZ DZIECKO DO ŻŁOBKA CZY ZOSTAJESZ Z DZIECKIEM W DOMU. WAŻNE JEST TO ŻE JE KOCHASZ, MIŁOŚCIĄ NIESKOŃCZENIE WIELKĄ!

 



12 thoughts on “Matka matce wilkiem. Czyli o ciociach „dobra rada”.”

  • Nie jestem jeszcze matką, ale widzę te same problemy w mojej rodzinie… a zwłaszcza w relacji synowa-teściowa w kwestii wychowania dzieci, karmienia itd. Krytyka a pomoc to dwie różne kwestie. Zwłaszcza w takich chwilach często młoda matka potrzebuje kobiecego wsparcia a nie tego by dostawać zgryźliwy komentarz czy co gorsza paskudne plotki jaka to ona nie jest jako matka. Kurcze, jeśli kobiety za sobą nie staną i nie będą sobie pomagać wzajemnie to kto?
    Bardzo ciekawy i wartościowy artykuł! Super że poruszyłaś tak ważny temat 🙂
    Serdecznie Pozdrawiam.
    Kavka z http://www.gen-igrek.blogspot.com

  • Pieknie napisany tekst. To cala prawda o tym co piszesz. Zamiast kobiety sobie wzajemnie pomagac to jedna drugiej by do gardla skoczyla. I zachowuja jak by tylko moja prawda byla najprawdziwsza i najmojsza nikt inny nie ma racji! Smutne to bardzo. Ja rdobre rady wciskane na sile mam daleko gdzies i wpada jednym uchem wypada drugim 🙂 Jesli mnie cos interesuje wtedy pytam o zdanie i rade. I zawsze powtarzam to jest moje dziecko i wychowam je tak jak ja to uważam za sluszne a nie jak innym sie podoba 🙂 Najwazniejsze byc dobra mama dla wlasnego dziecka 🙂

  • Skąd Ja to znam:/ U nas dzieci rok po roku więc te wszystkie cudowne rady kumulowały się. Nigdy nie usłyszałam że super że zdecydowaliśmy się na dzieci tylko same negatywy. A teraz to inne życie się zacznie, musisz uważać, to rób, tego nie rób… dopiero przy kolejnym dziecku nauczyłam się to wszytsko wypuszczać drugim uchem. Ja swoje wiem, moje dzieci, moje decyzje. A to bla bla bla innych zawsze bedzie, bo znajdzie się ktoś mądrzejszy od Nas, ktoś kto nie ma dzieci i wie najlepiej!

  • Ja jeszcze nie mam własnych dzieci więc nie do końca wiem jak to jest. Ale muszę przyznać, że słyszę jak wszyscy dookoła doradzają moim znajomym. To jest na prawdę straszne. Każdy myśli, że zjadł wszystkie rozumy i tylko jego metoda na wychowanie dziecka jest najlepsza. Tylko prawda jest taka, że nikt nie zna lepiej dziecka niż własna matka. Jeśli mama jest przekonana, że maluszkowi jest za ciepło to może mu zdjąć czapkę i koniec dyskusji!

  • to jest temat Rzeka. Tyle powiem. sporo w tym racji, choć ja na szczeście nie musze od nikogo wysłuchiwać „dobrych” rad, ale sama się spotkałam z zachowaniami, że mi się nóż w kieszeni otwierał.
    znam osobę co daje dziecku prawie dzien w dzien colę i czipsy (dziecko 2 letnie – tzn teraz ma wiecej lat, ale mialo 2 latka jak matka zaczela dawac takie przysmaki). i nie chce mi sie wierzyc,ze to od czasu do czasu, bo bywałam u nich nawet codziennie i widzialam co matka dawała swoim dzieciom. i teraz to dziecko ma czarne zęby i pokruszone, jej dzieci nawet zębów nie myją (najstarsza chodzi do szkoly) . dla mnie to jest DRAMAT ! ale nie chce sie wpierdalac, bo to rodzina i nie chce spin pozniej.

  • Kiedyś po internecie krążył taki obrazek z trzema kolejkami – ludzie, którzy chcą dawać rady, ludzie którzy wytykają błędy i ludzie, którzy są gotowi by działać. Łatwo można się domyślić, że trzecia kolejka była prawie pusta. Podobnie chyba jest w tym przypadku 😉

  • Świetny tekst. Nie lubię takich matek, pomocnych ciotek. Izoluje sie od nich. Przecież one nie wiedza o mnie nic a „służą” swoimi radami.

  • Tekst bardzo piękny. Ja jestem młodą mamą, mam 21 lat i każda za przeproszeniem BABA uważa , że nic nie wiem i nie umiem wychowywać dziecka bo nie poświęcam mu każdej sekundy. Tak . Bo moje dziecko może ma 7 miesięcy i nic nie rozumie ale czuje że jego mama zawsze jest obok ale też ma swoje obowiązki. Denerwuje mnie zachowanie innych. Bardzo jestem rozczarowana matkami na grupach np. lipcowych do których należę, INTERNETOWE DOKTORKI. I wiele innych, w rodzinie, wśród znajomych. Dramat jakiś… Pozwolę sobie odnieść się do Twojego artykułu na swoim blogu. Zapraszam i pozdrawiam.

  • Wolę zwierzęta mam pieski kotki ale tak samo nie słucham nikogo ,, mądrych ,, rad. hehe wychowuje je po swojemu.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *