Facet przy porodzie. Tak czy Nie ?

Facet przy porodzie. Tak czy Nie ?

 

Wiele z przyszłych mam zastanawia się, czy pozwolić partnerowi na udział w porodzie. To czy partner chce być przy porodzie, czy też nie, to indywidualna sprawa każdego z osobna. Należy przed porodem, ustalić ze sobą tą kwestię i ją porządnie przedyskutować. Nie można na siłę naciskać na partnera czy partnerkę, aby w porodzie uczestniczył. Czasami mężczyzna jest na to w ogóle nie gotowy i nie wniesie to nic dobrego w związek. Zdarza się też tak, że to kobieta nie życzy sobie obecności partnera przy porodzie i jest to całkowicie zrozumiałe.

Lęk może wynikać z niewiedzy. Dobrze wtedy wybrać się do szkoły rodzenia, aby poznać całą fizjologię porodu. Poczytać o tym, posłuchać już doświadczonych par.
Niechęć może także wynikać z lęku o sferę intymną po porodzie. Jeśli mężczyzna jest bardzo wrażliwy na tym punkcie, warto mu zaproponować aby na samą fazę skurczy partych, po prostu wyszedł.

Pamiętajmy, ze wywieranie presji na którymkolwiek z partnerów, może przynieść więcej szkody niż pożytku.

JAK TO BYŁO Z NAMI:

Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, od początku bardzo chciałam aby mąż uczestniczył w porodzie. Natomiast, gdyby powiedział mi, że kategorycznie nie chce – nie zmuszałabym go do tego. Jest to dla faceta nie lada wyzwanie. Dla kobiety ogromne wsparcie.

Podczas pierwszego porodu, miałam bóle z krzyża. Ból był tak przeogromny, że pod koniec chciałam umrzeć. Błagałam o znieczulenie zewnątrzoponowe od godziny 4 nad ranem, niestety anestezjolog dotarł do mnie dopiero koło godziny 6. Gdyby nie Tomasz, nie wiem jak dałabym radę wytrzymać te 2 godziny skurczy, co półtorej minuty. Takich skurczy, które podcinały mi nogi – a leżeć ani siedzieć, nie byłam w stanie.

Mąż przede wszystkim był. Sama jego obecność niesamowicie podnosiła mnie na duchu. Oprócz tego, zawsze podawał rękę gdy jej potrzebowałam. Masował mi plecy, podczas największych bóli. Pozwalał mi wyładowywać na nim swój ból i strach. Podtrzymywał mnie, gdy nie byłam w stanie sama stać lub iść. W tamtym momencie był jak najlepsza przyjaciółka, mama, położna czy lekarz.

Swoją postawą, gotowością do wszelkiej pomocy, udowodnił mi że mogę na niego naprawdę liczyć. Pokazał mi jak bardzo mnie kocha. Gdy rozmawialiśmy później o obu porodach, powiedział że w tamtym momencie nie myślał czy coś go brzydzi, czy że nie tak sobie to wyobrażał. Chciał zrobić wszystko żeby mi jakoś pomóc.

Nie ma piękniejszego momentu, od tego, jak położna kładzie, brudne, zakrwawione, całe w śluzie, ale jakże najcudowniejsze, maleństwo na Twoim brzuchu. W tym samym czasie, porównywalnie pięknym był moment, w którym Tomasz spojrzał mi w oczy i powiedział „Kocham Cię”, po czym dumnie odciął pępowinę. Było to tak piękne, że nawet teraz 2 lata od pierwszego porodu i pół roku od drugiego, ja nadal się wzruszam.

Gdy zabrali chłopców do wytarcia, zmierzenia, zważenia itd., on nie spuszczał ich z oczu. A po jego wyrazie twarzy, widziałam jaki jest dumny i szczęśliwy. To Tomasz pierwszy przewinął, pierwszy przebrał, pierwszy wziął na ręce. Jest najcudowniejszym tatą, jakiego chłopcy mogli sobie wymarzyć.

Partner przy porodzie to poczucie bezpieczeństwa. Kobieta ma świadomość, że jest ktoś na kim może polegać, w każdej sekundzie. Lekarz podczas mojego 10cio godzinnego porodu był u mnie raz – jak mnie zszywał. Położna pomijając sam etap parcia, była u mnie może 5 razy. Tomasz czuwał cały czas. Gdy coś potrzebowałam, załatwiał. Gdybym była sama, myślę że po paru godzinach bym skapitulowała i błagała o cesarkę.

CO DAJE WSPÓLNY PORÓD MĘŻCZYŹNIE:

Przedeszystkim poczucie dumy. Myślę, że uczestnictwo w porodzie to taki namacalny początek Ojcostwa. To poczucie, że pośrednio on też rodził, a nie tylko spłodził dziecko. Tomasz, gdy zapytałam go co dało mu uczestnictwo w porodzie, odpowiedział: „mam takie wrażenie jakbym też rodził, czuję się w pełni tatą”.

Jakiś czas po porodzie, usłyszałam od Tomasza, że nie wyobraża sobie jak kobieta może rodzić sama ( w sensie, bez partnera lub jakiegoś innego wsparcia). Powiedział, że to obowiązek każdego ojca, być przy narodzinach dziecka i wspierać partnerkę.

Bliski znajomy skwitował to tak: „ to poczucie podziwu dla kobiety i faktu ile siły posiada. To są momenty, w których niedowierzasz że to się uda. Wracając do domu czułem dumę z żony i z siebie, że daliśmy radę razem”.

CO SIĘ ZMIENIŁO MIĘDZY NAMI OD WSPÓLNEGO PORODU:

Mam poczcie, że mąż bardziej mnie szanuje. Szanował zawsze, ale teraz czuje, że docenia to przez co przeszłam, rodząc naszych dwóch synów.
Jeśli chodzi o sferę intymną, nie zmieniło się nic. Zasadniczo nie widział zbyt wiele. Twierdzi, że nie skupiał się na tym, jak to wszystko wyglądało tam na dole, a uwagę w pełni poświęcił chłopcom i wspieraniu mnie.

Po drugim porodzie, dostałam od niego przepiękny prezent, w ramach podziękowań za trud, ból i poświęcenie. Podarował mi, coś o czym marzyłam od bardzo dawna – PANDORE.
Bransoletka ta, już na zawsze pozostanie symbolem, naszej miłości do siebie nawzajem i do dzieci. Jeden z charmsów to serduszko z napisem MOM – będzie mi przypominać, że przeżyliśmy to wspólnie.

 

 

CO DAJE KOBIECIE OBECNOŚĆ PARTNERA:

Ból, nie stanie się dzięki jego obecności mniejszy. Z doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że był bardziej znośny. Mogłam z całych sił ściskać jego dłoń, podeprzeć się na nim. Poprosić aby pomasował, pogłaskał, zrobił cokolwiek. W moim odczuciu, wspólny poród ogromnie nas do siebie zbliżył.

Ponad to, partner jest w stanie załatwić wiele rzeczy. Kobieta podczas porodu, często nie myśli jasno i nie jest w stanie wywalczyć, tego co wcześniej zaplanowała. Personel jest różny, a jak jest ktoś, kto wiemy że czuwa nad wszystkim, jesteśmy dużo spokojniejsze.

Facet przy porodzie to nie tylko mentalne i fizyczne wsparcie. Tomasz ciągle przypominał mi żebym oddychała podczas skurczy, bo wstrzymywałam oddech, a to było niebezpieczne dla malucha. Podawał ciągle wodę. Rozśmieszał i zagadywał, abym tylko poczuła się lepiej.

Jest takie powiedzenie, że prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie. Można się do tego odnieść, w ten sposób, że prawdziwą miłość poznaje się właśnie na porodówce. Kiedy facet musi wykazać się pokładem cierpliwości. Musi udowodnić, że możemy na nim polegać. Mój mąż pokazał mi, że moje cierpienie nie jest mu obojętne. Czułam wtedy ogrom miłości, który bił z jego oczu.

Związek, to też trudne i ciężkie chwile, które należy przeżywać razem. Miłość to nie tylko cukierki i sex.

Czy polecam wspólny poród ? Z mojego wpisu pewnie wnioskujesz, że w pełni tak. Czy mój mąż poleca ? Zapytany skwitował to tak: „myślę, że nie darowałbym sobie, gdyby mnie tam nie było. To jedna z chwil w życiu, które na zawsze zostają w głowie, jako coś niesamowitego. Niewiele w życiu miałem chwil wzruszenia, a patrząc na obu chłopców zaraz po porodzie, właśnie to poczułem i to było uczucie nie do opisania”.



17 thoughts on “Facet przy porodzie. Tak czy Nie ?”

  • Wzruszyłam się. Pragnienie porodu siłami natury wzrosło we mnie podwójnie. Nie było mi dane , a bardzo chciałabym, żeby i mój mąż mógł uczestniczyć ze mną w porodzie i trzymać za rękę. Kolejne bobo może urodzi się sn i wtedy na pewno będzie przy mnie 😊

  • Nikogo nie można do niczego naciskać, jeśli mężczyzna chce być przy kobiecie podczas porodu super, ale jeśli nie to też trzeba mieć taką wyrozumiałość, że niektóre momenty przerastaja niektórych ludzi. Bardzo fajny blog. Wartościowy. Pozdrawiam

  • Ja jestem za tym by partner był przy porodzie. Wtedy bardziej docenia nasz wysiłek.
    Mój był przy obu 😊

  • taki poród z ukochanym obok to niesamowite przeżycie 🙂 całe szczęście, że Twój Tomasz był cały czas z Tobą, bo nie pomagało Ci to tylko fizycznie, ale też psychicznie znieść poród.. Jeśli chodzi o mnie to jeszcze nie myślimy o dziecku z chłopakiem, ale w przyszłości oboje bardzo byśmy chcieli i mój facet sam pierwszy powiedział, że chce być przy porodzie. Jestem osobą bardzo wrażliwą i nawet na samą myśl, że mój chłopak będzie ze mną w tych chwilach sprawia, że mam łzy wzruszenia w oczach.. więc co to dopiero będzie jak będziemy razem to przeżywać.

  • Wzruszająca opowieść ale ja nie mogę liczyć w tej kwestii na męża bo by musieli zajmować się nim zamiast mną 😁

  • Choć sama jeszcze nie myślę o takich rzeczach to uważam, że twój post przyda mi się w przyszłości. Nie wiele osób ma odwagę mówić publicznie o porodzie, a poruszana kwestia partnera jest często pomijana

  • Bardzo fajny wpis. Taki życiowy. Dobrze, że mąż tak Cię wspiera. Niewiem jak to jest mieć swój poród, ale domyśam się, że jest bardzo trudno. Powinno się mieć w tak trudnym momencie osobę, która nas wesprze.
    Pozdrawiam

  • Ja od zawsze nie chciałam, aby mój przyszły mąż był przy porodzie. Teraz jednak się nad tym zastanawiam i chciałabym, aby mnie wspierał, ale właśnie boję się tego, że jak mnie zobaczy taką to nabierze obrzydzenia, albo coś w tym stylu. Twój mąż to prawdziwy wzór i ciesz się, że go masz 🙂

  • Piękna opowieść. Obecnie jestem w 30 tygodniu ciąży i mój partner sam od początku zadecydował, że chce być przy porodzie. Wspiera mnie od samego początku, mieliśmy ciężkie chwilę, gdy byłam w szpitalu, ale zawsze był przy mnie :* Mam nadzieję, że tak jak u Was poród tylko jeszcze bardziej Nas do siebie zbliży 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *